menuksięga gościMój profilmój avatararchiwum
Czerwiec linkiulubieniLicznik odwiedzinZajrzało tutaj już 667 osóbPowered by blog 4u |
Shaman King and QueensROZDZIAŁ IMłoda, piękna dziewczyna spacerowała nad brzegiem jeziora. Długie, gęste, brązowe włosy lekkim podmuchem rozwiewał wiatr. Jej kocie oczy pełne nadziei spoglądały na horyzont. Nastolatka miała 15lat i mimo, że większość dziewczyn w jej wieku stawało się coraz bardziej samodzielne, ona nadal była niańczona przez jednego ze sługusów jej ojca.- To niesprawiedliwe! - Syknęła zaciskając dłonie w pięści. - Dlaczego on nie może zaakceptować mych marzeń, celów oraz świata widzianego mymi oczami? Czy wszystko stale musi być po jego myśli? - Z każdym słowem w dziewczynie zbierał coraz większy gniew. Popatrzała na siebie. Była odziana w krótki czarny topik z długimi rękawami wykonanymi z cienkiej, prześwitującej siateczki ręcznie wyhaftowanej w czarne róże. Jej smukłą sylwetkę, ozdabiał srebrny kolczyk z diamentowym wężem zamieszczony na brzuchu, uda dziewczyny zakrywała czarna miniówka, a na nogi zaciągnięte miała kozaczki z delikatnej skórki z wyciętymi otworkami w kształcie kwiatów. - Dlaczego?! - Wrzasnęła opadając z bezsilności na piach. Dziewczyna niemal od razu podniosła się z piachu i wbiegła po kolana w morskie fale. Zmrużyła oczy. Podniosła dłonie ku bezkresnej dali i po chwili ujrzała napływająca z ogromną siłą ku lądowi fale tsunami. - Uspokój się! - Krzyknęła, lecz fala nadal nadciągała z jeszcze większą prędkością. - Wycisz się! To rozkaz! - Zagrzmiała stanowczo, a fala w przeciągu sekundy przestała istnieć. - No, no, no... - Usłyszała za sobą głos swego ojca. Stanęła w bezruchu. Ciemnowłosy szaman podszedł do niej od tyłu.- Twa siła i wola walki uczyniły by z ciebie wspaniałą księżną, przy moim boku. - W świecie szamanów? - Odezwała się niechętnie. - Tak. Ludzie niszczą tą planetę, a my przywrócimy jej dawną świetność. - Ojcze. Nie rozumiem dlaczego, aż tyle osób musi zginać, abyś był szczęśliwy. Czy ludzkość naprawdę trzeba wytępić? Może dałoby radę razem żyć w harmonii? - Zapytała z nadzieją w głosie, a rodzic dziewczyny roześmiał się, jakby usłyszał dobry dowcip. - Twe poczucie humoru bardzo mi się podoba... - Ja mówię poważnie! Ojcze! - Usiłowałem egzystować z ludźmi i oto do czego doprowadziła ich zachłanność! Nasza planeta umiera! - Mnie też się to nie podoba, ale... - Nie ma żadnego ALE. Jesteś silna i posiadasz ogromne furyoku, lecz jeśli nie przejrzysz na oczy nie dasz rady odpowiednio go wykorzystać. - Ja chcę tylko spokoju. - Ty nie wiesz czego chcesz i jesteś wobec mnie zbyt bezczelna, a ja przecież nie chcę ciebie skrzywdzić... Bo cię kocham. - Właśnie, a nie pomyślałeś... Co by się stało gdyby ktoś mnie zabił? - To jest niemożliwe. - Powiedział stanowczo. Neith odwróciła się gwałtownie twarzą do ojca. - Cierpiał byś prawda?! A pomyśl! Zabijasz rodziny innych... Co ci ocaleli muszą czuć? Gorycz, żal i smutek! - Możliwe, lecz to chwilowe słabości gdyż i oni polegną. - Jesteś potworem. - Szepnęła ze łzami w oczach. - Gdybyś była nieco inna zrozumiałabyś świat, lecz pomimo swych lat nie potrafisz zachowywać się dojrzale dlatego też... Luchisto! - Zawołał jednego ze swych podwładnych, a ten po paru minutach pojawił się nad brzegiem morza. - Zostawiam moją córkę pod twoją opieką. Wierzę, że twe rygorystyczne metody pomogą jej odnaleźć właściwą drogę. - A-ale... ojcze! - krzyknęła zszokowana zastałą sytuacją. - To dla twojego dobra moja muzo. - Cmoknął córkę w czoło i odszedł. Swe kroki skierował prosto w stronę dziewczyny siedzącej przy ognisku. ~*~ Blada, czarnowłosa i czarnooka dziewczyna siedziała nad brzegiem przepaści. Jej długie włosy rozwiewał wiatr, lecz ona nie zważała na to. Ubrana była w długą suknię, a na szyi połyskiwał jej srebrny talizman - pentagram, jarzący się delikatnym blaskiem. W jej oczach błyszczała pustka, a na twarzy gościł niejednoznaczny wyraz obojętności i smutku. Nagle poczuła lekki ból w głowie i odczytawszy sygnał poszła szybkim krokiem do obozu. W chwili, gdy usiadła przy ognisku, podszedł jej ojciec. ~*~ Neith popatrzyła rozdrażniona na Luchisto. - A więc mój tatuś uważa, że potrzebuje niańki? - Zapytała kpiącym tonem - A ty jesteś przekonany, że uda się tobie ingerować w me przemyślenia? To jest śmieszne! Nie... nie... to jest chore! Tak właśnie! C-H-O-R-E! - wykrzyknęła mężczyźnie prosto w twarz. - Chore? - Zapytał Luchisto marszcząc brew. - W tym świecie rządy sprawuje silniejszy. Skoro jestem twym opiekunem chcę wyjaśnić kilka kwestii. - Tak? - Zapytała uśmiechając się drwiąco - Słucham. - Przede wszystkim szacunek z twej strony wobec mnie. Myślisz, że jestem szczęśliwy wiedząc, że muszę opiekować się rozkapryszona smarkulą? Jednakże muszę, to zrobić... - Nie sposób odmówić Hao prawda? Miałbyś pełne gacie. - Milcz! - Krzyknął na dziewczynę. - Widzę, że do ciebie naprawdę jest potrzebna twarda ręka. Powinienem porozmawiać z twym ojcem o sposobach wychowawczych. Ty będziesz towarzyszyć tej rozmowie - Zacisnął palce na przedramieniu Neith. Zaciągnął dziewczynę siłą do Hao - Panie... ~~ - Opanowałaś do perfekcji Hyoi Gattai i potrafisz łączyć się ze swoim duchem, lecz czy znasz Oversoul? Polega to na połączeniu ducha stróża z przedmiotem. W tym przypadku spróbuj swego ducha połączyć z mieczem, który dzierżysz w dłoni. - Spróbuję.- Wykonała polecenie ojca. Zamknęła oczy, gdy poczuła jak energia przepływa do jej miecza. Uniosła powieki i zobaczyła jak jej broń błyszczy furyoku. Popatrzyła na ojca i jego dość uradowaną minę. - Zdolna dziewczynka. - Zrobił minę jakby się nad czymś zastanawiał. Rozejrzał się dookoła, a widok pola namiotowego podsunął mu pomysł - Skarbie... - Stanął za córką i prawą dłonią wskazał na kilkanaście namiotów. - Jako, że twym duchem stróżem jest święty duch powietrza spróbuj za jednym ciosem zdmuchnąć wszystko co tam się znajduję i ferajnie zepsuć zabawę. - Mogę spróbować. - Obliczyła w przybliżeniu odległość od namiotów i ich ilość. Wzięła głęboki oddech i zamachnęła się. Wielki podmuch powietrza rozwiał piasek i zburzył namioty, jakby były domkami z kart. - Wspaniale córko... Arashi popatrzyła na swoje dzieło i uśmiechnęła się złośliwie. W tym momencie podszedł do nich Luchisto, a wraz z nim Neith. Hao popatrzył na sługę, ale spodziewał się tego co usłyszy. - Siostro... dlaczego to zrobiłaś? - Krzyknęła Neith usiłując wyswobodzić się z żelaznego uścisku mężczyzny. - Panie... wybacz, że przerywam w treningu, ale jeżeli mam zajmować się twą starszą córką potrzebuje zezwolenia na karanie jej występków. W tym przypadku potrzebna jest żelazna ręka, inaczej poczuje się bezkarna i niczego nie dam rady jej wyperswadować. Tak jak mówiłeś panie... Jest zbyt zbuntowana. Arashi popatrzyła na siostrę z litością pomieszaną z pogardą, a Hao z lekką kpiną. - Oczywiście... Zrób wszystko byleby zrozumiała w jak wielki błąd wprowadzają ją jej "marzenia". - Ostatnie słowo było, aż przepełnione goryczą. Arashi podeszła do siostry i zakpiła: - Niańka w tym wieku? - Arashi!- Hao położył rękę na ramieniu córki i powiedział cicho:- Twoja siostra ma niezdrowy styl myślenia. Potem dodał do sługi: - Postaraj się, aby zaczęła myśleć racjonalnie do kwalifikacji Turnieju Szamanów! - Niezdrowy styl myślenia?! - Krzyknęła Neith zaciskając dłonie w pięści. - Każdy ma inne marzenia i w czyiś oczach uchodzą one za złe. Twe są wyjątkowo okrutne! - Neith. - palce Luchista jeszcze mocniej zacisnęły się na dłoni dziewczyny. - Już dość. - Nie! - Zagrzmiała rozdrażniona. - To jest dopiero początek. - Spojrzała Hao prosto w oczy i wysyczała przez zęby. - Rób teraz ze mną co chcesz, ale wiedz, że gdy spotkamy się w Turnieju Szamanów... To ja będę tą, która ciebie pokona! Twa chora żądza doprowadza do tego, że córka odwraca się od ciebie! Wbrew pozorom, to także... - Wskazała głową na Luchista. - On przyczyni się do twej klęski! Uwielbiam słodko piołunowy smak retorsji. - Lepiej ją stąd zabierz. - Hao patrzył ze spokojem na wybuch córki, uśmiechając się lekko. - Wiedz jednak Neith, że twoja moc mnie nie przestraszy. Jestem od ciebie tysiąc razy potężniejszy... - Phi! - Czy ja ci jej nie kazałem stąd zabrać Luchisto? Sługa bez słowa pociągnął dziewczynę, która próbowała się wyrwać z uścisku. Hao usiadł przy ognisku, masując skroń. Arashi zajęła miejsce obok szamana i objęła ojca za szyję. - Może i niektórzy sądzą, że jesteś nie najlepszym człowiekiem. - Szepnęła. - Ale dla mnie zawsze będziesz najwspanialszym ojcem na świecie.
|